Autor |
Wiadomość |
Shima |
Wysłany: Czw 19:40, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Usiadła blisko przedniego łęku pochylając się mocno i prawie przywierając do końskiej szyi. Zacisnęła oczy próbując się uspokoić.. Zęby wciąż dzwoniły.. Palce boleśnie zacisnęły się na grzywie konia. Boleśnie gdyż zacisnęła je tak mocno, że paznokciami przebiła obie dłonie. Wypluła jeszcze trochę wody na lód |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 19:35, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Jednak to nie wina wieku, po prostu wariuję... Moja lewa dłoń sama wplotła się w jej włosy. Tracę panowanie nad własnym ciałem! Spokojnie, tylko nie panikować. Tylko spokojnie, o jaki Proch jest... Nie, to złe porównanie. On od zawsze był spokojny. Lewa dłoń zadrżała. O, się naprawiło... Opuściłem rękę.
-Oczywiście... Też tęsknię za lądem - uśmiechnąłem się kącikiem ust i pomogłem jej wsiąść na wierzchowca.
Wspomnienia powoli odpływały coraz głębiej w odmęty niepamięci mojego umysłu. Jedno uratowane życie... Nie, to zbyt mało, aby liczyć na rozgrzeszenie. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 19:27, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
-Za..Zamarzam..- jak na potwierdzenie tych słów zaczęła szczękać zębami. Złapała go delikatnie za mokre włosy jak wtedy przy jeziorze lecz nie zrobiła nic.
-Proszę.. Błagam.. Za.. Zabierz mnie stąd.. Mogę nawet.. Wsiąść na konia.. Błagam..- Zabrała drugą dłoń, którą podpierała się o tafle lodu. Chwyciła go za ramie by nie upaść. Doprawdy elfka. Tak mokra i zapłakana wyglądała dość bezradnie.. Jak zagubiona niepotrafiąca zrobić najprostrzej rzeczy. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 19:21, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Zerknąłem na nią. "Dlaczego, kretynie nie uciekłeś?" Zapytałem się w duchu. Starzeję się... Albo zwariowałem... Albo jedno i drugie. Albo to... Nie! Już wolę być nienormalnym starcem. Przez tyle lat.
-Bywało gorzej. A Ty? Jesteś cała? - nie odwróciłem wzroku. Kretyńskie przyzwyczajenie, trzeba z tym skończyć. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 19:16, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Spojrzała mu w oczy.. Morderca stał się jej wybawcą.. Wybawca.. Zakasłała znów mocno i skuliła się kładąc dygoczącą dłoń na klatce piersiowej.
Macki wielkiego stwora przestały mącić wodę. Szkuner zwany również Kozikiem- zatoną pozostawiając pływające gdzieniegdzie deski czy beczki.. Ciał nie było w ogóle. Znów zrobiło się spokojnie. Cień zniknął nie zaprzątając se głowy dwojgiem uratowanych.. W zasadzie nawet ich nie zauważył.
-Dzie..- Zaniosła się kaszlem
-Dziękuję.. Av.. Nic Ci nie jest?- Spróbowała spojrzeć na niego. W głowie jej łomotało o sercu już nawet myśleć nie chciała. Łzy wciąż spływały po różowych policzkach. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 19:09, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
I bądź mądry w takiej sytuacji. Uniosłem dłoń, aby położyć ją na jej ramieniu. Powstrzymałem się w ostatniej chwili. Cofnąłem rękę, jednak wciąż byłem gotowy aby podtrzymać elfkę, gdyby straciła równowagę. Otrzeć jej łzy? Nie... Przecież wiem, że gdyby mogła uciekłaby na drugą stronę oceanu. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 16:41, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Otworzyła szeroko oczy w panice próbując znów zaczerpnąć powietrza.. Zamiast tego zaczęła się ksztusić.. Mocno i boleśnie kaszląc, wypluwała powoli całą wodę z płuc. Zaczęła drżeć. Spojrzała bezradnie na Avonmalla wciąż kaszląc i plując. Podniosła się prędko do pozycji siedzącej prawie wpadając na mężczyznę. Łzy same zaczęły spływać po i tak mokrych policzkach. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 16:35, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Zakląłem, kładąc jej ciało na lodowej powierzchni. Jak to szło... Cholera. Dlaczego ja? Dwa palce nad mostkiem? To było tak dawno... A jak jej połamię żebra? Zerknąłem na Procha, szukając w bezmózgim stworzeniu pomocy. Nie trudno się domyśleć, że jej nie znalazłem. Wstrzymując oddech, złożyłem dłonie w odpowiedni sposób i nacisnąłem. Raz, drugi, dziesiąty... Po trzydziestu dwa wdechy... Zakrztusiła się już przy pierwszym. Odetchnąłem z ulgą sam się sobie dziwiąc, że nie połamałem jej niczego.
-Witamy znowu w świecie żywych -mruknąłem uśmiechając się do niej. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 16:24, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Wyłaniając się Słowik całkowicie opadł na Avonmalla.. Bez życia i tchu. Woda polała się z jej ust. Niedaleko za nimi Szkuner właśnie się zatapiał wraz z paroma żyjącymi jeszcze załogantami. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 16:19, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Miecz wypadł z pomiędzy drobinek lodu, które kiedyś były macką. Skoncentrowałem się z trudem. Pod moimi nogami znów utworzyła się lodowa masa, która zaczęła pchać mnie ku powierzchni. Lewą ręką objąłem Arkhne, dosłownie w ostatniej chwili oszczędzając jej spotkania z pędzącą, lodową masą. W prawej ręce wciąż ściskałem miecz. Mknąc na spotkanie z powierzchnią, dostrzegłem kopyta Procha, stojącego w pobliżu na zamarzniętej powierzchni oceanu. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 16:14, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Okropny huk dało się słyszeć również pod wodą. Obie macki poleciały na poniszczony szkuner łamiąc go na pół. Jakie wielkie szczęście miala Irsiss.. Ominęła ją ta niebezpieczna zabawa. Macka trzymająca noge Słowika zacisnęła się mocniej, ale tylko na chwile. Momentalnie puściła próbując uciec od przerażającego chłodu. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 16:07, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Jestem skończonym kretynem... Zamiast wiać, zostawiłem Procha samemu sobie i skoczyłem (tak, to była moja decyzja!) w mroczną toń oceanu, ciągnięty wagą pancerza, myśląc tylko o tym, aby wydrzeć Słowika z łap śmierci. Korbacz został przy siodle. Minąłem jej nieruchome ciało, wbijając miecz w mackę i trzymając się go niczym wystającej skalnej półki, dotknąłem ciała potwora. Paraliżujące zimno, rozlało się wokół mnie, mrożąc każdą drobinkę wody w macce. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 16:01, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Jedna z mniejszych macek znalazła się tuż przy nodze Słowika oplatając ją za kostke i ciągnąc w dół.. Opiła się wody.. Wszystko działo się bardzo szybko. Arkhne nie potrafiła działać w tak dużym stresie. Przestała myśleć szamocząc się pod wodą. Nadaremno próbując wypłynąć. Po okolicy rozległ się wrzask i odgłos łamanych dech. Gdzieś niedaleko spadł maszt.. Dwie olbrzymie macki wyłoniły się powoli z głębin.. Ogromne. Nikt nie mógł przeżyć.
Powietrza było coraz mniej w zasadzie wcale. W momencie gdy Proch zdołał dobiec do Avonmalla, Arkhne w panice miast zaczerpnąć powietrza.. Otworzyła szeroko usta pozwalając wedrzeć się wodzie do płuc.. Przestała się ruszać i tylko trzy razy jej ciało drgnelo wtłaczając w płuca więcej wody. Straciła przytomność. |
|
 |
Avonmall |
Wysłany: Czw 15:51, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Nie zdążyłem się skoncentrować. Głębina zapraszała mnie do siebie. Pod wodą ujrzałem olbrzymie cielsko potwora. Skubaniec... Trzeba się wydostać na powierzchnię.
Woda znajdująca się pode mną zamarzła. Jęknąłem wypuszczając sporą część powietrza kiedy opadłem z dość dużą prędkością na lecący ku powierzchni lodowy blok. Słowik... Spojrzałem w górę, szukając jej sylwetki.
Zaczerpnąłem powietrza stając na równych nogach, pod którymi wytworzyła się dostatecznie gruba warstwa lodu. Dostrzegłem ją, wciąż przyciskającą do piersi Hevai.
Upiorny skowyt Procha, zapowiedział jego rychłe przybycie. |
|
 |
Shima |
Wysłany: Czw 15:42, 13 Sie 2009 Temat postu: |
|
Arkhne krzyknęła gdy szkunerem coś wstrząsnęło. Kompletnie zdezorientowana przycisnęła Hevai do piersi. Łajba zaczęła się okropnie kołysać.. Woda wdarła się na pokład. Chciała wypowiedzieć jakieś zaklęcie. Cokolwiek co mogło pomóc lecz niezdążyła. Kolejna macka ze swistem powietrza walnęła w trzy osoby w tym oba elfy.. Kobieta nie zdążyła się niczego złapać. W zasadzie było to bez celowe.. Wszyscy wlecieli do wody kiedy reszta macek rozprawiała się z rozpaczającymi marynarzami. Każdy rąbał siekał czym popadnie lecz bezskutecznie. Oszołomiona elfka mimo wszystko nie wypuściła niebieskiej poświaty |
|
 |